Lista dyskusyjna wspólnoty Dom na skale.
https://groups.google.com/.../dom_na_skale
Diakonia modlitwy
https://groups.google.com/.../dns-modlitewna

Agnieszka - O uzdrowieniu

Piszę, by podzielić się z Wami czymś, co zdarzyło się równo rok temu w święto św. Piotra i Pawła podczas Eucharystii sprawowanej w kościele p/w św. Piotra i Pawła. Dla tych co nas nie znają: jesteśmy z Arkiem prawie 9 lat po ślubie i mamy troje dzieci Dawida (5 lat), Nikosia (2 lata) i Martę (7 miesięcy). Dzień przed tym jak dowiedziałam się, że jestem z Martą w ciąży Nikodem postawił pierwsze samodzielne kroczki. 

A teraz do meritum - 29 czerwca zeszłego roku byłam w 5 miesiącu ciąży. Brzuszek już miałam całkiem spory, a nasz Nikodem właśnie rozkręcał się z bieganiem. Bieganie za nim, ba (!) nawet chodzenie za nim wiązało się z tym, że odczuwałam ogromny, rwący, wręcz paraliżujący ból biodra i nogi. Ból był dotkliwy, zwłaszcza po takim mini maratonie. Każdy ruch nogi był bolesny, zwłaszcza, gdy próbowałam usiąść (coś jak rwa kulszowa).

W czasie Eucharystii Nikodem cały czas biegał, a my za nim. Po Komunii Św. była modlitwa uwielbienia i pamiętam, że byłam załamana zachowaniem Nikosia i tym, że przeszkadza i tym, że będzie mi strasznie ciężko wsiąść do auta, a potem siąść, by chociaż zjeść kolację. Nie miałam możliwości skoncentrować się na modlitwie, ale był taki jeden moment, gdzie z całych sił stanęłam w Bożej Obecności i w duszy powiedziałam "Jezu zrób coś z tym proszę, bo oszaleję" (Trochę ciąży było jeszcze przede mną, a dolegliwość z każdym dniem pogłębiała się, do tego wysoki progesteron = chciało mi się po prostu płakać). W czasie tej krótkiej chwili modlitwy poczułam ciepło i mrowienie w nodze. Po Mszy Św. jak szliśmy do auta czułam się jakoś dziwnie, choć gdzieś tam podświadomie myślałam, że zaraz będzie boleć i muszę to znieść. Ku mojemu zdziwieniu normalnie wsiadłam do samochodu, potem w domu też normalnie chodziłam i siadałam. Następnego dnia uświadomiłam sobie, że chyba zostałam uzdrowiona, bo ból się nie pojawiał i tak zostało. Do końca ciąży nie miałam ani jednego dnia z tym bólem (mimo, że wcześniej było to nagminne) i do tej pory ból nie wrócił, mimo, że Nikoś cały ten czas wymagał biegania za nim. Jestem przekonana i mój Mąż też - Jezus mnie uzdrowił i jest to uzdrowienie trwałe.

Zachęcam każdego z Was, kto odczuwa jakieś cierpienie, niezależnie od rodzaju i postępu choroby, do modlitwy o uzdrowienie. Jezus jest NAJLEPSZYM lekarzem. Dlaczego? Pismo Św. mówi tak:  "W Jego ranach jest nasze uzdrowienie" (Iz 53,5) oraz "A cała rzesza pragnęła się Go dotknąć, dlatego, że moc wychodziła z Niego i uzdrawiała wszystkich" (Łk 6,19). Ostatnio bardzo mocno dociera do mnie, że obie te prawdy dzieją się w czasie Mszy Św. - w czasie Przeistoczenia i w czasie Komunii. Możemy tego często doświadczać - coś wspaniałego! Chwała Panu!